![]() Oto w snopie pionowego, białego światła stoi na scenie stary, sterany życiem aktor. Kościste dłonie ze zgrubieniami kostek najpierw delikatnie unoszą się w górę, potem delikatnie i płynnie poruszane zaczynają obrazować maestrię ruchu. Zapatrzony widz nie widzi już dłoni, ale ptaka wzbudzonego do lotu przez starego mistrza. Ten ostatni jednak ma świadomość, iż wskrzeszająca życie chęć powrotu na scenę każe mu rzucić perłę przed wieprza. Perłą jest sztuka starego scenicznego wyjadacza, niejakiego Feuerbacha, a wieprzem młokos, niedoświadczony, a zarozumiały asystent reżysera.
|
![]()
![]() |